Cześć wszystkim, którzy mnie oglądają i czytają!
Postanowiłam rozpisać się dzisiaj na temat pewnego lakieru do paznokci, który niedawno trafił do mojej kolekcji. Jeśli mnie oglądacie i czytacie to wiecie, że u mnie bardzo sporadycznie pojawiają się informację o paznokciach i lakierach. Jakoś nigdy nie mam do tego głowy. Malowaniu paznokci jakoś też nie poświęcam dużo czasu. W swoje lakierowej kolekcji mam przeważnie lakiery z Inglot lub z Golden Rose, jeden z Essie oraz kilka innych. Ostatnio głośno jest o lakierach Sally Hansen z serii Complete Salon Manicure. Baza, utwardzacz, odżywka wzmacniająca, lakier i utrwalacz brzmi bardzo zachęcająco. Lakier ma stymulować wzrost paznokcia i zapewnić trwałość do 10 dni. Dodatkowo zawiera formułę "Vital Care", która ma zapewnić nawilżenie i wzmocnienie płytki paznokcia, przez co będzie ona bardziej odporna na złamania. Wszystkie te pozycje zachęciły mnie tak bardzo, że nie odpuściłam i zamówiłam. No tak ale jak przyszło co do czego to nie wiedziałam jaki kolor mam wybrać. 42 odcienie to za dużo! Zastanawiałam się nad kolorami, które dziwnym trafem zawsze wybieram, czyli wszelkiego rodzaju odcienie różu, fioletu i czerwieni. Tym razem postanowiłam zaszaleć i wybrałam zimną i chłodną miętę, czyli Green Tea. Piękna i zgrabna buteleczka zawiera 14,7 ml zachwycającego koloru. Nakrętka prezentuje się bardzo ekskluzywnie, jest srebrna i zimna w dotyku. Dół zakrętki zabezpieczony jest czarną gumą, która umożliwia precyzyjne posługiwania się pędzelkiem. Jest także ochroną przed ewentualnym, niechcianym poślizgiem naszej dłoni przed upuszczeniem pędzelka. Ten trik bardzo się u mnie sprawdził. Podczas malowania paznokci prawej dłoni, borykałam się z problemem wyślizgiwania się nakrętki z pędzelkiem z lewej dłoni. Tutaj czegoś takiego nie muszę się obawiać. Dodatkowo lakier Sally Hansen z serii Complete Salon Manicure został wyposażony w precyzyjny i dośc obszerny aplikator (pędzelek). Przy mojej małej, płytce paznokciowej jest to idealne rozwiązanie bo wystarczy jedno pociągniecie i paznokcie są pokryte wartstwą cudownego koloru. Niestety w przypadku tego koloru musiałam nałożyć dwie warstwy bo przy jednej zostały mi drobne prześwity. Wcześniej nałożyłam także odżywkę z Eveline i na koniec całośc pokryłam wysuszaczem od Essie, Good To Go. Moim zdaniem całość prezentuje się bardzo elegancko i profesjonalnie. W tej chwili nie jestem w stanie powiedzieć, jak jest z trwałością tego lakieru ale mam nadzieję, że za jakiś czas o tym wspomnę. Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia to jestem mile zaskoczona i mam ochotę na więcej koloru i zabawy z tymi lakierami. Można go dostać w Pepco i Rossmannie oraz w sklepach internetowych. Ja swój mam z internetowej drogerii http://www.nocanka.pl/
http://www.nocanka.pl/sally-hansen-lakier-complete-manicure-green-tea-p-2207.html?manufacturers_id=1
Zapraszam was na kilka zdjęc oraz na podzielenie się opinią na temat tych właśnie lakierów.
Pozdrawiam
Marta
1. Swój dzisiejszy manicure rozpoczęłam od pozbycia się poprzedniego lakieru.
Zmywacz do paznokci Cien, Lidl.
2. Mój obecny kolor lakieru na paznokciach to Pink Explosive z Lidla.
3. Następnie nałożyłam jedną warstwę odżywki Eveline, Paznokcie twarde i lśniące jak diament.
4. Czas na naszą dzisiejszą gwiazdeczkę. Sally Hansen Green Tea.
5. Na sam koniec nałożyłam także wysuszacz od Essie, Good To Go.







